sobota, 13 listopada 2010

Jabłka we wianku, stopy w liściach

Jestem;)
drepcząc delikatnie po jesiennych liściach paluszkami nagimi,
z wiankiem pełnym jabłek,
oplecionym winogoronową banią mydlaną,
po alkoholicznych wymianach myśli.
Po wymianie spojrzeń,
i innej niedoścignionej wymianie,
piórno lekkiej, bo idę dalej na klawiaturze,
mam nadzieję, że wkrótce na papiurze,
i wydawniczej nadziei
patrząc na inspiracje i martwiąc się,
czy człowiek w ogóle potrafi pisać nie o tym, co go boli ?
A jak nie potrafi, to oby na szczęście.
I za głupotę spotkaną dziękuję.